14 września 2009, godzina 12:20
Biegniemy do szpitala, tam problemy z przyjęciem na izbę ale już wkrótce obie ubrane w kosmiczne fartuszki jesteśmy na sali porodowej.Jest spokojnie. Ania, moja przyjaciółka, od dawna chciała mieć takie zdjęcia. Kiedy pierwszy raz rodziłyśmy wspólnie wszystko działo się tak szybko, że zrobiłam tylko kilka zdjęć telefonem komórkowym. Tym razem wszystko było gotowe, plecak z aparatem, kartami pamięci i bateriami spakowany. Przede mną trudne zadanie, uczestniczę w jej porodzie nie tylko jako fotograf – jestem dulą, przyjaciółką, pocieszycielką i to ja mocno trzymam ją za rękę w decydującym momencie. To bardzo wzruszające.
Fotografie , które udało mi się wykonać to moje najukochańsze zdjęcia – szczególnie jedno, z pewnością odgadniecie które. Ania jest wyjątkową kobietą i dlatego zgodziła się na opublikowanie fragmentu reportażu.
Aniu , trzecie dziecko możemy również rodzić wspólnie!:-)




Portret mamy

